Wypadek Kubicy z 2007 roku kraksą dekady

Świat wciąż pamięta o koszmarnym wypadku Roberta Kubicy sprzed ponad dwóch lat. Kraksa Polaka z Grand Prix Kanady z czerwca 2007 roku została uznana "wypadkiem dekady" przez branżowy portal "Planet F1".

"Jarno Trulli wypychał Kubicę na zewnętrzną część toru, gdy zbliżali się do miejsca gdzie najlepiej jest wyprzedzać. Jedynym problemem było to, że Polak był już na poboczu i nie miał gdzie zjechać. Pozostało mu uciec na trawnik" - relacjonują wypadek dziennikarze "Planet F1".

Co było dalej, wszyscy pamiętamy. Pędzący z prędkością 230 km/h bolid Kubicy uderzył w betonową ścianę, odbił się od niej i wzbił w powietrze. Zanim wylądował odpadły mu prawie wszystkie koła! Wszystko wyglądało koszmarnie. Widzowie na trybunach i przed telewizorami wstrzymali oddech, a na miejscu momentalnie zjawiły się służby medyczne. Fani modlili się, żeby Robert wyszedł ze zmasakrowanego bolidu żywy. Na szczęście krakowski kierowca nie ucierpiał poważnie w tym wypadku. Pauzował tylko jeden wyścig, a potem wrócił do rywalizacji na torze.
sts oferta

Karty się zmieniły

Znów zamieszanie z Robertem Kubicą w roli głównej. Mimo, że Renault podjęło decyzję o pozostaniu w Formule 1, wciąż nie jest pewne, czy zostanie tam sam Kubica. Swoimi wątpliwościami odnośnie przyszłości Polaka podzielił się Daniele Morelli.

Menedżer Roberta udzielił wypowiedzi "BBC Sport", w której stwierdził, że po decyzji firmy Renault o pozostaniu w F1 poprosił firmę o "więcej informacji".

Pozostanie Renault w F1 nie oznacza bowiem automatycznego pozostania Roberta Kubicy w teamie, który zmieni nieco zasady funkcjonowania.

Znów zamieszanie z Robertem Kubicą w roli głównej. Mimo, że Renault podjęło decyzję o pozostaniu w Formule 1, wciąż nie jest pewne, czy zostanie tam sam Kubica. Swoimi wątpliwościami odnośnie przyszłości Polaka podzielił się Daniele Morelli.

Menedżer Roberta udzielił wypowiedzi "BBC Sport", w której stwierdził, że po decyzji firmy Renault o pozostaniu w F1 poprosił firmę o "więcej informacji".

Pozostanie Renault w F1 nie oznacza bowiem automatycznego pozostania Roberta Kubicy w teamie, który zmieni nieco zasady funkcjonowania.

Team ma bowiem niebawem zostać przejęty przez luksemburską grupę inwestycyjną Genii Capital. Firma nabędzie 75 proc. udziałów zespołu i wspólnie z Francuzami z Renault poprowadzi team w zawodach GP.

"Chcielibyśmy wiedzieć coś na temat Genii Capital. Co ma kto robić w teamie. Bo różnie to bywa: partner może przymykać oko, albo być zaborczym despotą. Karty zmieniły się od czasu podpisania umowy, więc ważne jest, żebyśmy jak najszybciej uzyskali od Renault jak najwięcej informacji" - przyznaje Morelli.

"Nie jesteśmy przeciw nowym ustaleniom, ale musimy wiedzieć kto będzie prowadził team i jakich strategii ma zamiar użyć. To może być dla nas pozytywne lub negatywne. Potrzebujemy kilku dni, aby ocenić nową sytuację, więc nie umiem teraz powiedzieć, czy zostaniemy czy odejdziemy" - dodaje reprezentujący interesy Polaka menedżer.

Włoski agent Roberta Kubicy nie ukrywa, że warunki kontraktowe, jakie ustalono w dniu podpisania umowy teraz się zmieniły. To umożliwia Polakowi odejście z Renault bez konsekwencji i podania przyczyny.

Koniec spekulacji. Renault podjęło decyzję

Francuski koncern samochodowy podjął w środę decyzję, że zostaje w Formule 1. Czy to dobra wiadomość dla Roberta Kubicy? Niekoniecznie. Wciąż nie jest pewne, czy Polak w przyszłym sezonie będzie bronił barw Renault w związku ze zmianą struktury własnościowej. - To, że Renault zostaje w Formule 1 nie oznacza automatycznie, że w teamie, zostanie też Kubica - zaznacza menedżer Roberta, Daniel Morelli.

"Koncern postanowił kontynuować swoje zobowiązania w Formule 1" przy zachowaniu "nazwy, tożsamości i zasadniczej charakterystyki zespołu" - czytamy w oświadczeniu Renault.

Francuski koncern ujawnił, że większość akcji nabyła firma Genii Capital biznesmena Gerarda Lopeza. Nie ujawniono jednak o jaką ilość akcji chodzi. Według nieoficjalnych informacji, Genii Capital kupił 75 procent akcji.

Francuski koncern samochodowy podjął w środę decyzję, że zostaje w Formule 1. Czy to dobra wiadomość dla Roberta Kubicy? Niekoniecznie. Wciąż nie jest pewne, czy Polak w przyszłym sezonie będzie bronił barw Renault w związku ze zmianą struktury własnościowej. - To, że Renault zostaje w Formule 1 nie oznacza automatycznie, że w teamie, zostanie też Kubica - zaznacza menedżer Roberta, Daniel Morelli.

"Koncern postanowił kontynuować swoje zobowiązania w Formule 1" przy zachowaniu "nazwy, tożsamości i zasadniczej charakterystyki zespołu" - czytamy w oświadczeniu Renault.

Francuski koncern ujawnił, że większość akcji nabyła firma Genii Capital biznesmena Gerarda Lopeza. Nie ujawniono jednak o jaką ilość akcji chodzi. Według nieoficjalnych informacji, Genii Capital kupił 75 procent akcji. czytaj dalej

Partnerstwo pomoże Renault "poprawić efektywność kosztownej inwestycji w F1, w momencie gdy przemysł samochodowy przeżywa kryzys". Silniki dla zespołu nadal będą dostarczane z fabryki w Viry-Chatillon pod Paryżem.

Francuski koncern zanotował spore straty w tym roku w związku z kryzysem i poważnie rozważał wycofanie z Formuły 1. Rocznie Renault wydawał na zespół 100 milionów euro.

Na początku października Kubica podpisał kontrakt z Renault na starty w sezonie 2010. Według menedżera Daniela Morelliego, sprzedaż większościowego pakietu akcji pozwala Polakowi przenieść się do innego zespołu i nie będzie to traktowane jako zerwanie umowy. Wszystko wskazuje jednak na to, że Kubica nie skorzysta z tej opcji.

Jeszcze nie wiadomo, kto będzie drugim kierowcą teamu. Według prasowych spekulacji, największe szanse na angaż mają Japończyk Kamui Kobayashi i Niemiec Nick Heidfeld. Co więcej: nie wiadomo nawet, czy pierwszym kierowcą Renault będzie sam Kubica! Serwis BBC cytuje słowa menedżera Kubicy, Daniele Morelliego: "To, że Renault zostaje w Formule 1 nie oznacza automatycznie, że w teamie, nieco zmienionym, zostaje też Kubica".